| |
Corel FORUM Forum użytkowników programów firmy Corel. Grafika wektorowa, rastrowa i obróbka zdjęć cyfrowych |
 |
CorelDRAW - grafika wektorowa - Ile może zarobić grafik komputerowy
kamilg46 - 25 Czerwiec 2011, 22:26 Temat postu: Ile może zarobić grafik komputerowy Witam czy wiecie jakie są zarobki początkujących grafików a ile wyciągają ci już bardziej zaawansowani, a ile można zarobić miesięcznie robiąc tylko same wizytówki i ulotki. Pozdrawiam
Cysorz - 25 Czerwiec 2011, 23:54
Dla "początkujących" nie ma ofert.
Ci, co wiedzą co to DTP mogą liczyć na 1200-1500 na rękę.
Fachowcy - to już ruletka - może to być 3000, może równie dobrze 7000.
Freelanserzy mają swoje własne stawki...
joannaw.79 - 26 Czerwiec 2011, 09:55
Tylko wizytówki i ulotki, hmm zrób DOBRĄ ulotkę, to wcale nie jest takie proste... Jeśli chodzi o zarobki to jest różnie, w zależności od zlecenia i tu rozstrzał jest od 1500 PLN do 5000 PLN miesięcznie.
koncentrat - 26 Czerwiec 2011, 16:27
to dobre 5 tysięcy? Ja takiego nie widziałem - może w Warszawie bo nie u nas na prowincji :)
Jak to mówią każdy prywaciarz najchętniej da dwa pińcet - jedno pińcet podstawy, a drugie pińcet premii bardzo uznaniowej
A poważnie to dostaniesz tyle ile wywalczysz po ciężkich bojach do krwi ostatniej - w Opolu jeśli masz opanowanego Corela, pakiet Adobe oczywiście ze składem, potrafisz dobrze robić zdjęcia albo strony internetowe to dostaniesz 2 tys. - pod warunkiem, że na pytanie "ile chciałby Pan zarabiać?" nie palniesz głupoty pt. "a ile jet przyjęte w Państwa firmie?", bo wtedy dostaniesz tyle co w Biedronce.
F-Głowy - 26 Czerwiec 2011, 18:17
Nie chce coś mi się wierzyć w te Wasze wypisane tutaj sumki.
Grafik - praca jak każda inna. Robiąc w agencji dostaniesz ze dwa klocki. Czyli 2 tysiące złotych w moim rozumieniu. Freelancersko znacznie mniej, płacone od robocizny. Tu już sam jesteś sobie panem więc ciągnij ile tylko możesz.
@koncentrat - ja też się z tego śmieję. Ta, 5 tysięcy miesięcznie. Pobożne życzenia.
joannaw.79 - 26 Czerwiec 2011, 19:25
5 000 mam z projektów + druk, bo i na tym zarabiam.
chezare - 26 Czerwiec 2011, 21:43
Czasy takie, że ludzie nie szanują własnej pracy. Ja się nawet nie bardzo temu dziwię, bo jak kobita, przepraszam panie, notorycznie jęczy, że nie ma w co się ubrać, a dziecko płacze że głodne, to człowiek zrobi każdą robotę prawie za darmo i tutaj koło się zamyka.
Pracowałem kiedyś w dużej firmie elektronicznej i miałem kolegę informatyka. On był zawodowcem a ja amatorem, który został informatykiem przez przypadek, bo taka była potrzeba chwili. To były zamierzchłe czasy kiedy znakomita większość ludzi w tym kraju komputera na oczy nie widziała, a nawet nie wiedziała co to jest. Zarabialiśmy jak na tamte czasy całkiem przyzwoite pieniądze, ale on mówił zawsze tak, Cezar jak by ktoś szukał informatyka i będzie dawał mniej niż 5 tys. to mnie nie budź. Ta kwota wymyślona w tej chwili przeze mnie, bo nie pamiętam o jakie sumy w tamtych czasach chodziło była 10 razy wyższa od przeciętnej pensji. Ten gość szanował własną wiedzę i umiejętności. Dzisiaj jest znacznie gorzej, bo raz że kryzys, a dwa internet, w którym pełno magików, którzy wizytówki robią po 2 gr za sztukę, a banery drukują po 10 zł za metr kwadratowy i wszystko pięknie działa do momentu kiedy chińska maszyna się rozkraczy i trzeba wezwać serwis, wtedy bajka się kończy. Pozwolę sobie nie zgodzić się z kolegami, że grafik to taki sam zawód jak szewc czy szklarz, grafik to gość, który większość pracy wykonuje głową. Do tego trzeba mieć odrobinę talentu bo nie wszystkiego da się nauczyć. Komputery, programy i cały ten technologiczny bałagan to tylko narzędzia, które pomagają i ułatwiają pracę. W tym zawodzie ciągle najlepszymi narzędziami pozostają kartka papieru i ołówek. Co do zarobków to wszyscy macie rację. Są tacy którzy pracują za tysiąc złotych miesięcznie i tacy którzy mają takie nazwiska, że mogą sobie pozwolić na rzucanie sumami, o których zwyczajny zjadacz chleba myśli w kategorii lat pracy. Jedno jest pewne, żeby do takiego poziomu dojść potrzeba dużo czasu. W Polsce, jak dobrze pójdzie zacznie być normalnie za jakieś 20 lat bo w gospodarce cuda się raczej nie zdarzają, a inni nie chcą stać w miejscu. Niestety.
Cysorz - 26 Czerwiec 2011, 23:03
Grunt to "zahaczyć" się w jakiejś firmie, gdzie szefostwo nie będzie krzywo patrzyło na dodatkową działalność. Ja pracuję w drukarni cyfrowej, gdzie poważniejszego składu nie robimy - zazwyczaj kończy się na impozycji. Pensję mam jaką mam, ale ZUS jest płacony - a to największy haracz, jaki w Polsce trzeba zapłacić. A resztę robię w domu po godzinach - czy to foldery, czy wizytówki - nieważne. Grunt, że są z tego dodatkowe pieniążki. A szefostwu jest to nawet na rękę, bo wiadomo - jak zrobię coś nadającego się do druku na cyfrę to i firma zarobi ;)
W duuuuużym uproszczeniu, ale chyba wiadomo o co chodzi...
Sponsi - 27 Czerwiec 2011, 08:17
Właśnie grafik NIE jest pracą jak każda inna. Tak samo nauczyciel, lekarz, itd. itp. Grafik jest specjalistą, to nie jest tak, że bierzesz blondynę po handlówce i ona może być grafikiem. Pewnie, grafik grafikowi nierówny... liczy się też gdzie zarabiamy, jakie usługi oferujemy, w jaki sposób, jak dbamy o swój warsztat, image, jak potrafimy się sprzedać itd. itp.
Pewnie, że siedząc w jakiejś prymitywnej poligrafii na obrzeżach Koszalina dostaniemy mniej niż freelancer robiący fuchy dla 3-4 agencji w Warszawie...
Ja wiem jedno: nie ma co się śmiać na kwoty 5000... i nie wierzyć. Jakkolwiek w kraju jest kryzys i dziadostwo, to jednak idzie zarobić w mediach cyfrowych/poligrafii, tylko trzeba pracować nad swoim warsztatem, rozwijać się... i przede wszystkim cenić. Biorąc 2 "tysiaki" po prostu psujecie rynek : )
Ja zauważyłem coś innego - tak, jak w innych branżach (oprócz najbardziej prymitywnych branż typu telemarketing) jest słabiutko z pracą, tak w grafice, informatyce jest praca, ale rzeczywiście - bardzo często za te 2 tysiaki, bo wolą wziąć absolwenta i niech się chłopaczek przysposabia do zawodu "jako tako" niż doświadczonego, wydajnego, profesjonalnego miazgatora za 3-4 tysiaki. Niestety, życie w kraju drogie, a szczytem parodii by było, aby ludzie o wysokich zdolnościach zarabiali grosze. Bo to ani kredytu, ani Macbooka, ani wakacji w Egipcie nie opłacisz ; )
Ja marzę o etacie w firmie, w której będę dobrze traktowany i będę miał szansę pracować nad wieloma ciekawymi projektami, z różnych technologii. Mnie osobiście nie bawi już "etat za 2 patole i fuchy".. to nie jest życie tak naprawdę. Wolę totalnie robić freelancersko, kombinować i czekać na swoją szansę niż iść jako murzyn do jakiegoś śmiesznego studyjka, gdzie na 15 metrach kwadratowych siedzą 4 osoby i dłubią bzdury dla szefa. Ooo nie.. nie mam 25 lat bez doświadczenia i oleju w głowie...
Cenić się! Edukować, rozwijać, być jak najbardziej profesjonalnym, a w końcu zrozumieją szefowie i klienci, że lepiej profesjonalistę za 4-5-6k niż dzieciaka po studiach, który przebalował te studia z ziomalami i zadowoli się 2 tysiakami...
EDIT:
@joannaw.79 niżej
otóż i to....
joannaw.79 - 27 Czerwiec 2011, 08:22
Ja mam tak: jestem wspólniczką drukarni offsetowej i jednocześnie pracuje dla agencji reklamowej, czego nie zarobie na projektach to dorabiam na druku i często jest tak, że z druku mam więcej niż z projektów. Ale ZUS i podatki trza samodzielnie opłacić. Nie mówiąc o papierze, kosztach uruchomienia maszyny, drukarzu... Jak musiałam opłacić legalne programy graficzne (oczywiście na kredyt) to już przestałam robić "wizyyyyytówka panie za 20 złotych".
joannaw.79 - 27 Czerwiec 2011, 08:31
| chezare napisał/a: | | Jak szef mówi, nie może być tak żeby jedną ulotkę robić dwie godziny, to pokazuję mu krzesło i mówię proszę bardzo, zrób szybciej. Pakuję torbę i wychodzę. Potem czekam spokojnie na telefon. Jak kiedyś nie zadzwoni, to nie będę płakał. |
Ja wtedy mówię: spoko, wyluzuj, w dwie godziny i tak nie zdążymy :D ale to już podchodzi pod humor branżowy pod tytułem: przychodzi klient i mówi na wczoraj?? To ja bym wczoraj przyszedł. :D:D:D Kocham tą pracę choć ma swoje wady.
kula69 - 27 Czerwiec 2011, 18:59
dopóki będą ogłoszenia "projekt w cenie druku" a druk za 10 zł to będzie dno, i nawet sława biura nic nie da bo... duże firmy też pomału przestają płacić normalne stawki i szukają taniochy
joannaw.79 - 27 Czerwiec 2011, 19:53
My bierzemy 250 PLN za projekt z 3 poprawkami ale nazywa sie to "projekt w cenie druku"
kula69 - 27 Czerwiec 2011, 22:08
| joannaw.79 napisał/a: | | My bierzemy 250 PLN za projekt z 3 poprawkami ale nazywa sie to "projekt w cenie druku" |
to raczej nie o takie "w cenie druku" mi chodziło , chyba że druk = 0zł. A załatwić sobie 20 projektów miesięcznie za które klient chce zapłacić i płaci 250pln - szacunek, ja robię 20 -25 ale pod cyfre i wielki format i tyle nie wyrabiam ("5000 mam z projektów + druk" podkreślenie moje).
joannaw.79 - 28 Czerwiec 2011, 09:02
no te 250 dolicza sie kosztów i marży, więc tak naprawdę nie ma druku bez projektów, ale tego klient nie musi wiedzieć.
F-Głowy - 28 Czerwiec 2011, 11:54
No właśnie. Mówiliśmy o grafiku a nie o udziałowcu w drukarni plus grafiku :)
Tak jak się podsumowało swe działalności to nie dziwota, że zarobki są duże.
Autorowi pytania na pewno chodziło o to ile zarobi przeciętny grafik przyjęty do firmy - agencji reklamowej.
Sponsi - 28 Czerwiec 2011, 12:13
Ale to nie tak, że przeciętny grafik ma za miskę ryżu pracować... tak, jak pisałem - udoskonalać warsztat, a w pewnym momencie poprosić przynajmniej o 120-140 procent średniej krajowej : )
Luzik - 28 Czerwiec 2011, 14:25 Temat postu: Pojęcia-definicje Witam
Moim zdaniem należałoby zdefiniować określenia:
1. Grafik-wiadomo wykształcenie ASP+talent+ doświadczenie (nie ważna umiejętność posługiwania się komputerem, komp to tylko narzędzie, jak pędzel, ołówek, farba etc). Czasami się przydaje a czasami przeszkadza. Opałka nie używał komputera a grafikiem był na pewno i to klasy światowej.
2. Operator DTP - stosunkowo świeże określenie, które powstało wtedy kiedy komp wkroczył ze specjalistycznym oprogramowaniem w świat kreacji. Początkowo było to stanowisko, na którym operator programu potrafił w sposób doskonały, lub zbliżony przełożyć projekt GRAFIKA na obraz komputerowy, łatwiejszy do dalszej obróbki.
3. Grafik komputerowy - to pojęcie będące hybrydą dwóch poprzednich. Bo pojawiła się grupa utalentowanych ludzi kuszonych przez producentów oprogramowania, dodatków (tablety) do celów propagowania ich konkretnych produktów. Nie powiem, że jest to złe rozwiązanie, bo dzięki nim powstało np. wiele rozwiązań, których producenci na początku nie brali pod uwagę (pluginy, pędzle artystyczne i inn.) Jednak także w przypadku tej specjalności wymagany jest talent i wiedza, doświadczenie wynika z doskonałej znajomości softu i współpracy z programistami.
W ROBOTACH produkujących wizytówki po 20 zeta nie widzę ani grafików ani grafików komputerowych, a tylko ludzi zdesperowanych.
Luzik
ps. miałem kiedyś klienta, który poprosił o wizytówkę zrobioną przez znanego grafika, znany grafik zrobił jak trzeba kilka kresek (genialnych), zainkasował równowartość 500 dolarów i wszyscy byli zadowoleni. Ale GRAFIK tak ma. :)
tegraf - 29 Czerwiec 2011, 11:29
Drukujcie plano freelancerskie dziewczyny i freelancerskie chłopaki....
W czasach prehistorycznych (tzn. wtedy, gdy nie było telefonów komórkowych) głównymi klientami drukarń były agencje reklamowe. Nie było internetu i pdfów (królował postscript). W drukarni nie było ani jednego komputera. Szef agencji reklamowej wkraczał do drukarni z reguły ze zwojem klisz pod pachą, wykonanych w tzw. naświetlarni (jedna na 100 000 mieszkańców). Klient z ulicy (choćby miał pirackiego Corela) nie był w stanie przejść przez wszystkie zawiłości "kręcenia postscriptu".
Taki klient trafiał do agencji. Agencja płaciła za ulotkę drukarni 0,50 zł, klient agencji - 1,50 zł. I wszyscy byli zadowoleni, najmniej - klient.
Ale nadeszły straszne czasy - internet, pdf, komóry, mejle - klient otóż zorientował się, że jest robiony w balona (corelowego). I sam sobie zrobi ulotkę i pdfa. I zaniesie do drukarni. W tym momencie pojawia się nowy twór - agencja przy drukarni. Ktoś te wypociny musi obrobić. Okazało się też, że taka agencja przy drukarni jest tańsza od agencji bez drukarni - często projekt jest "w cenie druku"
Słowem - czasy dla agencji (wielo i jedno- osobowych) nastały ciężkie. Czasem agencja dostanie rabat w drukarni. Ale ta ulotka, która kosztowała kiedyś 50 groszy, teraz kosztuje 5 groszy. I nie ma już z czego tego rabatu dać.
Dygresja: poważny klient powinien trafić do agencji bez drukarni. W obu agencjach narzędzia te same, ale inne cele. Agencji zwykłej zależy na wypieszczeniu projektu. Agencji przy drukarni - na jego wydrukowaniu. To nie to samo...
Ale drukarnie nie zapomniały o dawnych czasach i agencjach. I dają im narzędzie do zarabiania - druki plano.
Ile może zarobić freelancer (agencja reklamowa jednoosobowa) na kliencie zamawiającym 1000 ulotek A5? (dla uproszczenia: 4+0, bez cudowania z drukiem na obracanie itp, chodzi o zasadę). Max. 100 zł. Za projekt. Jeżeli odda projekt klientowi i skieruje go do drukarni - to kontakt się urywa.
Ale gdyby go spróbował podtrzymać i sam te ulotki wydrukować... Za ten nakład zapłaci w drukarni 250 zł. I z reguły nic nie doliczy, a jeżeli - to nieznacznie, tyle tylko, że klienta wybawi z kłopotu. Klientowi sprzeda te ulotki za 350 zł. Zysk - dalej 100 zł.
A jeżeli znajdzie takich klientów 8? Jeżeli postąpi z każdym tak jak wyżej - zarobi 800 zł. Drukarni zapłaci 2000 (8x250). Od wszystkich klientów razem weźmie 2800 (8x350). Ale jeżeli sam te ulotki zmontuje na arkuszu A2 i zamówi druk plano, to zapłaci w drukarni 600 zł. Rożnica w cenie druku wynosi 2000-600=1400 zł. Czysty zysk, pod warunkiem samodzielnego montażu i znalezienia 8 klientów
Poprawka - od dodatkowych 1400 zł trzeba odjąć 50 zł za pokrojenie i spakowanie.
To tak dla poprawienia humoru.
Pozdrawiam
kula69 - 30 Czerwiec 2011, 07:28
W czasach PRL-u grupa naszych dziennikarzy pojechała do Paryża.
Zachlali w jakiejś knajpie i zabrakło im kasy, bardzo dużo kasy bo pili najdroższy trunek - nie wiem czy źle spojrzeli w cennik czy co - w każdym razie sytuacja patowa. Nasi chłopcy biadolą bo jakby nie było za nic nie zgromadzą takiej sumy.
Obok siedział starszy gość. Zawołał kelnera, narysował coś na kartce czy też serwetce, zapłacił i wyszedł.
Do polaków podszedł kelner i rozpoczęła się rozmowa:
- Możecie powtórzyć Wasze zamówienia bo tamten pan dał nam zapłatę z górką za was.
- Jak to - powiedział któryś z dziennikarzy- on zapłacił jakieś grosze za kawę i nic więcej
- Źle Pan patrzył, on zostawił swój szkic z podpisem - spokojnie odpowiedział kelner
- No i co z tego? - oburzyli się
- To był Picasso
Tą historie opowiedział kiedyś jeden z tych dziennikarzy w TV
restauro - 30 Czerwiec 2011, 09:52
Dobre ale niestety nieprawdziwe .W tamtych czasach grupa dziennikarzy jechała chyba tylko do NRD albo na Węgry albo Czechosłowacji
kula69 - 30 Czerwiec 2011, 10:04
restauro, zdziwiłbyś się skąd pisali reportaże i felietony Kosiński, Kamiński oraz wielu innych, a bywały momenty tzw. "ocieplenia" i ruszały w świat całe watahy.
restauro - 30 Czerwiec 2011, 10:37
Jak mieli za co to ruszali ,niektórzy ruszali (stypendia zagraniczne itp) pamiętam czasy jak międzynarodowe transmisje sportowe były prowadzone ze studia w Warszawie , żeby tylko nie dać diety wystarczającej na najtańsze pożywienie ,czyli banany (wówczas były za grosze)
koncentrat - 7 Lipiec 2011, 19:49
Tak patrzę i jedno trzeba wyjaśnić - część pracodawców nie rozumie, że istnieje jakakolwiek różnica pomiędzy akwizytorem, drukarzem, "pracownikiem produkcji" a grafikiem (ci najczęściej zatrudniają informatyków jako grafików), a reszta ma to głęboko gdzieś dopóki co tydzień przychodzi kilkanaście CV.
Jasne mogę się cenić? ukończone ASP (nawet rysować umiem :) ) znam pakiety Abobe i Corela, 3DS Maxa (bez animacji)... mogę! Wręcz powinienem! I cenię się - w domu.
A w pracy biorę dwa klocki i każdą fuchę jaka wpadnie.
Artur Miernik - 23 Lipiec 2011, 21:30
MALUTKI
Malutki napisał, że dla początkujących nie ma ofert. Ale to — nie prawda. Często potrzeba kogoś do czynności prostych, kto za, powiedzmy — tysiąc osiemset i naukę warsztatu, zgodzi się szparować, stęplować, przycinać histogramy, skanować, dorabiać spady, ujednolicać bitmapy pod kątem tej samej publikacji i tepe i tede. Później puszczą go do mocniejszych prac.
Fakt, że człowiek umęczy się, z wdzięcznością nie spotka, parę razy łzę przełknie, gdy obują go w cudzą winę, gdy znów zdeprecjonują osiągniecie, ale sprawdzi się w branżowym maglu, zyska na wytrwałości i praktyce. Nawet jeśli nie przeszkolą go ani na żaden kurs nie poślą, zarobi sposobność do nauki. Wreszcie, zdobędzie tyle wiedzy, by pewniej stać na nogach. Wtedy docenią go. Jeśli nie — grzecznie im podziękuje i ze spokojną twarzą pójdzie, gdzie lepiej.
------------------------------------------------------------------------------
LUZIK
Luzik napisał:
" Moim zdaniem należałoby zdefiniować określenia:
1. Grafik (…)
2. Operator DTP (…)
3. Grafik komputerowy (…)"
Z definicjami uważałbym, bo:
1. Twój GRAFIK — "wiadomo wykształcenie ASP+talent+ doświadczenie (nie ważna umiejętność posługiwania się komputerem, komp to tylko narzędzie, jak pędzel, ołówek, farba etc). Czasami się przydaje a czasami przeszkadza. Opałka nie używał komputera a grafikiem był na pewno i to klasy światowej." — tak z ujęcia sprawy jak i podanego przykładu pasuje do kategorii ogólniejszej — do plastyka, jeśli nie — artysty. Przy czym A$P jest tu mile widziane, jednak — niekonieczne. Nawet jeśli jesteś samorodkiem uczysz się od mistrzów, a uczelnia wcale Ci ich nie musi zagwarantować (i coraz częściej „ona” miga się od tego). Reszta to upór, rozum, wiara, praca i takie tam.
Może miałeś na myśli tzw. grafika warsztatowego? Litografa, miedziorytnika, sitodrukarza?
2. Operator DTP, wcale nie jest to - „stosunkowo świeże określenie”, bo zetknąłem się z nim w 1991, góra w 92 roku. Rzeczywiście, „powstało wtedy kiedy komp wkroczył ze specjalistycznym oprogramowaniem w świat kreacji”.
Nie prawda, że „Początkowo było to stanowisko, na którym operator programu potrafił w sposób doskonały, lub zbliżony przełożyć projekt GRAFIKA na obraz komputerowy, łatwiejszy do dalszej obróbki.” Raz, że Luzik trafia w opis innego fachu, o którym za chwilę, dwa — nie tylko projekt grafika, ale szerzej — plastyka. Natomiast, operator DTP był to fachowiec przygotowujący rzecz do druku. Taki, który zna zasady składu, ma obycie z drukiem i jednocześnie opanował stosowne narzędzia komputerowe. W praktyce, często spotykało się skupionego pana nad Maczynką, której ekran skrzył kolumnami tekstu ułożonymi w Page Makerze. Jeśli, obok nogi tego pana stało pokaźne, lecz bez przesady, pudło z napisem Linotronic, ów pan był jednocześnie świetlikiem. Od tamtej pory niewiele uległo zmianie.
3. Cóż… grafik komputerowy, to nazwa potoczna i jako taka tylną furtką weszła do oficjalnej listy zawodów. Wraz z modą trzeba było jakoś nazwać junior graphic designera. Pełnioną przez niego rolę określono równie nieszczęśliwie. Bo któż to niby jest grafik komputerowy?
OPERATOR PROGRAMÓW GRAFICZNYCH — przyznacie, adekwatną nazwę nosił ten fach, zanim zawładnął nami trend określania czynności przyziemnych dumnymi słowy. Nadal piszę o pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych.
Wciąż wolno nam nazywać rzeczy po imieniu, lecz, dajmy na to, pracując jako chłopcy na posyłki, wolimy, by nas określano mianem mobilnego przedstawiciela wykonawczego. Słyszałem też o agencji, w której każdy senior graphic designer jest tytułowany dyrektorem artystycznym, pardon — art directorem, bo dziś taka moda. Nie wiem, czy rzeczywiście są aż tak samodzielni, lecz wiem, jak wiele za niewiele można zrobić dla pracownika. Na przykład pochwalić go bez świadków.
Luzik napisał:
"ps. miałem kiedyś klienta, który poprosił o wizytówkę zrobioną przez znanego grafika, znany grafik zrobił jak trzeba kilka kresek (genialnych), zainkasował równowartość 500 dolarów i wszyscy byli zadowoleni. Ale GRAFIK tak ma. :)"
To skrajnie miły przykład. Idąc po przekątnej — zdarzyło mi się z siedmiu, może ośmiu „sprytnych” klientów, którzy zażyczyli sobie lągo (wiadomo, każdy „sprzedawca sznurówek” bądź wycieraczek musi mieć lągo), w ramach, uwaga: usługi, pod tytułem „pińcet wizytówek”. Za każdym razem spokojnie tłumaczyłem, że wystarczy im zwykły napis, bo logo będzie za tydzień i kosztuje tyle, albo ciut więcej. Niezadowolonym z takiego obrotu sprawy, grzecznie przedstawiałem alternatywę: studenta ze starą plujką HaPeka i jego punkt usługowy nieopodal pewnej uczelni. Niektórym pasowało. Mnie również.
-------------------------------------------------------------------------
TEGRAF
Twój koncept z drukami plano podoba mi się — jak rozumiem, pod ta nazwą obecnie kryje się usługa: Pan nam zapełni cały arkusz, a my go damy na blachę i wydrukujemy?
Ale ma on pewne ograniczenie. Ujmę je krótko — odpowiedzialność.
Samodzielne złożenie całego arkusza drukarskiego dla większości dzisiejszych wolnych strzelców jest wysoką poprzeczką. Będzie krzywo — ich wina, zapomną o zalewkach — ich sprawa. Kolory nie te? — Takie były w składzie, myśmy nie ruszali — odpowie drukarnia. A nasz freelancer zamiast obiadku, odpieczętuje pudło wydruków. Wyjmie pierwszy z nich i z wolna zażuje.
Ale na to już rady nie ma, prawda?
-------------------------------------------------------------------------
SPONSI
Tak trzymać. Aż mile czytało mi się.
tegraf - 24 Lipiec 2011, 09:20
| Artur Miernik napisał/a: | | A nasz freelancer zamiast obiadku, odpieczętuje pudło wydruków. Wyjmie pierwszy z nich i z wolna zażuje. |
Każdy freelancer swój karton musi zjeść. Wcześniej, czy później. Ja zjadłem - myląc oznaczenie ilości alkoholu w piwie z wagowego na objętościowe. Dobrze, że to nie był metalizowany papier...
Pozdrawiam przed obiadkiem
joannaw.79 - 25 Lipiec 2011, 23:01
Ja schowałam adres www w tekście akapitowym. W 100 000 nakładzie ulotek To było kilka kartonów do zjedzenia. Dodam tylko że ostatnio krajacz też dostał ich parę w ramach premii (milimetrowe przesunięcia w pokrojonych wizytówkach).
kula69 - 25 Lipiec 2011, 23:58
| joannaw.79 napisał/a: | | milimetrowe przesunięcia w pokrojonych wizytówkach |
omskną się
no ale po to są spady
jagna - 26 Lipiec 2011, 02:35
a u mnie na prowincji około $500-700 AU tygodniowo:)
jak jesteś bliżej wielkiego miasta rośnie do około $900 AU tygodniowo:)
(AU - Australijski dolar)
Sponsi - 26 Lipiec 2011, 09:28
jagna a ile kosztuje wynajęcie ichniej "kawalerki" na tydzień? I za ile coś zjesz tygodniowo?
Bo niewiele nam takie kwoty mówią...
jagna - 26 Lipiec 2011, 09:44
wynajęcie apartamentu w moim mieście - $165 - 250- zależy od dzielnicy
czteroosobowa rodzina tygodniowo - $250 włączając rachunki, paliwo, szkoły itp.
Sponsi - 26 Lipiec 2011, 15:44
Panie i Panowie, szybka piłka.
Jadę (6h w pociągu : ) w czwartek do Warszawy na rozmowę o pracę do międzynarodowej firmy ze Skandynawii - stanowisko szefa grafików. Choć nie podejrzewam, że jest to taka fucha, jak brzmi nazwa, ale jednak będzie dość decyzyjnie i dużo po angielsku. Jestem filologiem języka angielskiego, 10 lat freelancersko w grafice, od 5 lat bardzo "na poważnie" - grafika, kodowanie, e-marketing, UX/GUI design itd. itp., nie jestem tylko programistą z prawdziwego zdarzenia. Fotoszkop, Corel, itd. itp. myślę, że na przyzwoitym poziomie.
31 lat, rodziny brak, kobieta jest, mogę się prowadzić do Stolicy bez problemu.
Ile wołać? Jest ktoś z Wawy?
F-Głowy - 1 Sierpień 2011, 05:33
Sponsi - Wal wysoko. Pięć tysięcy minimum.
Wszędzie czekają aż to ty pierwszy podasz kwotę, nie na odwrót. Jak dasz za małą, to się godzą a jak nie to sprowadzają na ziemię. I w zasadzie na jednym stanowisku jeden robi za 1500 a drugi za 3500.
Mój kolega (kompozytor) mówił mi jak sprawa wyglądała (właśnie z Warszawą) na przykładzie pewnego programu telewizyjnego. Zaproponowali mu... tysiąc złotych zarobku (śmiech na sali). Wynegocjował 2500. Zadowolony. A potem poznał kolegę z pracy, który brał 5000 za to samo.
I ja w ogóle przestrzegam przed Warszawą, zawsze zalegają z kasą, zawsze coś kręcą, zawsze mącą wodę. Jeśli masz tu ułożone sprawy i rodzinę, zostań. Jeśli już się przeprowadzać to za godne życie :)
Nawet nie myśl o jakichś 3 tysiącach :)
Wiesz, ja tu mam spokój bo nie jestem w takiej sytuacji a Ciebie to nerwy zjadają. Ale Ci dopinguję gdyż sam jestem bardzo ciekawy jaką rzucisz kwotę i jaką odpowiedź na nią dostaniesz.
mia - 6 Sierpień 2011, 10:49
F-Głowy ma rację.
Ja nie mam kierunkowego wykształcenia. Zaczynałam w zapyziałej agencji reklamowej, gdzie zaczepiłam się tylko po to, aby w cv mieć wpisane "grafik". Wiele się tam nauczyłam, ale już po roku miałam dość oklejania tirów przy -5°C. Od niedawna pracuje w firmie nie mającej nic wspólnego z agencją reklamową. Tempo pracy nie jest dla każdego, ale narazie daję radę. Zarabiam ponad 2 tys. i zamierzam niedługo upomnieć się o więcej...
kula69 - 6 Sierpień 2011, 12:40
Sponsi, jak poszło?
chezare - 6 Sierpień 2011, 13:04
Jak to jak? Nie odzywa się od czwartku, znaczy chleje Tylko nie wiem czy z radości, czy z załamania?
kula69 - 6 Sierpień 2011, 13:16
chezare, hahahaha
Sponsi - 6 Sierpień 2011, 15:17
Nie będę się rozpisywał, ale to nie do końca okazało się to, na co liczyłem (nie chodzi o kasę, bo o tej nawet mowy nie było ; ) - etap 1 z 3, jechałem 6h na 30 minut spotkania, hehe... po prostu ciekawe doświadczenie. Zobaczymy.
Ale ja nie odpuszczę, dopnę swego - na pewno za ochłapy nie mam zamiaru 40h w biurze siedzieć i generować fortunę dla jakiegoś cwaniaczka. Wolę wyjechać i generować krocie dla cwaniaczka w UK...
Dzięki za troskę chezare ; )P
rgb - 11 Sierpień 2011, 08:03
a ja mam 11,50zł / godz brutto, pracuje półtora roku w agencji reklamowej (corel, photoshop, indesign, illustrator, przygotowanie do druku części materiałów, poligrafia, skład wydawnictw) mam wykształcenie wyższe artystyczne plus kurs grafiki
Sponsi - 11 Sierpień 2011, 09:06
No to akurat dobry moment, aby iść do szefa po te chociaż 2500 netto. W innym wypadku wypowiedzenie i goodbye. Albo inna ewentualność: pracujesz w max 50 tysięcznym mieście.
Jeszcze inna ewentualność: to Twoja pierwsza praca, a te "pół roku temu" skończyłeś dopiero studia.
W innym wypadku, wybacz, ale IMO się poniżasz... i psujesz rynek pracy.
kula69 - 11 Sierpień 2011, 09:56
rgb, ciekawe ile Sponsi zarabia ?
Sponsi - 11 Sierpień 2011, 11:51
kula69 nie wiem po co to pytanie... czemu to ma służyć?
Jeśli prześledzisz moje wypowiedzi, to mniej więcej będziesz wiedział. Poza tym dżentelmeni o pieniądzach (kwotach) nie rozmawiają, nie publicznie.
Ja postuluję po prostu walkę o godziwe życie. Z czym pójdziesz do banku idąc po kredyt na mieszkanie, jak z żonką masz niecałe 4000? A dziecko jakieś? A podobno jesteśmy specjalistami, nie kasjerami w Biedronce. Trzeba walczyć i nie popuszczać.
Ceny mieszkań wywindowane, kredyty na chamskich zasadach, dziadostwo na ulicach, w PKP, w urzędach, do tego jeszcze dłubać za 1800zł 40h w tygodniu? Gdzie tu życie? Gdzie tu jakaś normalność? Ja po prostu się na to nie zgadzam i namawiam innych do podobnego podejścia.
LogoPedant - 11 Sierpień 2011, 12:09
@Sponsi
Lubię to! Trzeba być twardym, a nie mientkim...
Sponsi - 11 Sierpień 2011, 12:46
chezare... jedno "ale" - ja nie piszę o Ferrari, ja piszę o normalnym życiu, że 2 pokoje na sensownym osiedlu wojewódzkiego miasta, dziecko na utrzymaniu, wakacje przynajmniej tydzień w Europie albo 10 dni nad polskim morzem. Tego za 1800zł x dwie osoby (EDIT) nie będziesz miał.
A pani z Biedronki ...zaraz, a co mnie obchodzi godne życie pani z Biedronki?
Musiałbym z konia spaść, by w dobie rozpasnych i rozwydrzonych szefunciów agencji interaktywnych (którzy "nie wychodzą z domu bez 30 tysięcy w kieszeni") porównywał siebie do "pani z Biedronki".
LogoPedant - 11 Sierpień 2011, 13:26
@chezare
Absolutnie Cię nie napadnę, bo mam (wbrew Twojej opinii) bardzo podobne odczucia.
A nawet, gdybym sądził inaczej, to i tak, bym na Ciebie nie napadł...
Ja chcę jedynie żyć godnie i z poszanowaniem mojej wiedzy, doświadczenia i czasu (odnoszę to oczywiście to zawodu).
Cała reszta blichtru jest mi do niczego niepotrzebna. Mało tego! Mam ją BARDZO i GŁĘBOKO w poważaniu.
Byłem już krezusem. Byłem niegdyś nawet popularny w innej dziedzinie artystycznej.
Byłem też biedny. Mieszkałem również na dworcu, nie mając nic do jedzenia. Był tylko alkohol...
Obecnie bogactwo nie robi na mnie żadnego wrażenia, choć jakieś robi, bo się z niego śmieję...;-)
Gdyby świat nie musiał opierać się na walucie, byłbym o wiele szczęśliwszym człowiekiem.
Pieniądz to zło, ale skoro bez niego się nie obejdzie, to ja chcę mieć to narzędzie.
Oczywiście w ilościach rozsądnych, które zapewniają godny stan i korzystanie z rozrywek,
bo to one, są sednem życia. Żyjemy po to, aby cieszyć się życiem, a nie zapitalać dla kasy...
P.S. Temat jest o wiele szerszy, aniżeli te, nasze kilka linijek, ale to chyba nie to forum...
rgb - 11 Sierpień 2011, 18:22
| kula69 napisał/a: | rgb, ciekawe ile Sponsi zarabia ? |
... miasto no cóż Łódź, przeglądam ofert pracy i cudów nie ma. Studia skończyłam 2 lata temu, później 3 mc praktyk w dużej agencji w większym mieście żeby się czegoś nauczyć i znalazłam to tutaj. Co do psucia rynku pracy - tak tu płacą grafikowi - jeśli ja odejdę znajdą następnego.
Sponsi - 11 Sierpień 2011, 19:39
rgb to jeszcze masz czas... ale i tak "miażdż", nie daj się.
kula69 - 11 Sierpień 2011, 22:17
kula69 napisał/a:
rgb, ciekawe ile Sponsi zarabia ?
Sponsi, miał być żarcik z ostudzeniem ataku na rgb i ... nie wyszło.
oto średnie płace moich znajomych z różnych miast (pisze tylko to co sami ludzie mi powiedzieli):
Koszalin 1200 - 2000
Słupsk 1200 - 1800
gdanisk 1500
Wrocław 1500
Warszawa 1500 - 5000(agencja "obrabia" jedną z sieci handlowych)
3 drukarnie duże zwolniły w ciągu ostatnich paru miesięcy swoich grafików zostawiając tylko tych którzy bezpośrednio obsługiwali ripy
Mam jeszcze parę takich faktów ale ... nie chce mi się o tym klikać
joannaw.79 - 12 Sierpień 2011, 00:49
Jako grafik w drukarni w Warszawie zarabiałam 4 lata temu 1200PLN netto na umowę zlecenie. Oczywiście 5 dni w tygodniu po 8 godzin, albo i więcej.
Sponsi - 12 Sierpień 2011, 07:20
kula69 wyluzuj - co nie napiszę, to atak... masakra jakaś.
Wiesz, nie znam tych przypadków, które opisujesz, bo mówię o sobie, w moim punkcie życia i mojej rzeczywistości, więc dla mnie te przykłady są praktycznie bezużyteczne.
joanna no cóż... w sumie też to, co już napisałem jest moją ewentualną odpowiedzią na taką historię... ale Ty chyba już też masz inne spojrzenie na tamte swoje przeżycia.
kula69 - 12 Sierpień 2011, 08:33
Sponsi, to nie był atak z czego starałem się w poprzednim poście wytłumaczyć - głupio mi że tak to odczułeś, ale co do ukazanych zarobków znajomych to była bezpośrednia odpowiedź na temat: "Ile może zarobić grafik komputerowy". Akurat w niedziele mieliśmy małe spotkanie i tak się zgadało.
Sponsi - 12 Sierpień 2011, 19:47
kula69... a... OK, heh spoko.
joannaw.79 - 12 Sierpień 2011, 22:12
Sierpień jest taki że co z tego, że od klientów mam dostać kilka tysięcy... musiałam zainwestować w papier i inne koszty, a ludziom zapłacić z własnej kieszeni.
W lipcu zarobiłam około 150 PLN i pewnie tak samo będzie w sierpniu.
Na kasę od klientów trzeba czekać, i jak nie ma się środków własnych to można od razu bankructwo ogłosić. Moja średnia zarobków tylko przez lipiec spadła do 1500PLN. Wiem że od września się poprawi bo zlecenia są, ale kiedy ja do jasnej cholery wyjadę na wakacje? Wiem: "w poligrafii nie ma czasu wolnego". Ale mam trochę dość po 10 latach bez urlopu.
beer4free - 12 Sierpień 2011, 23:41
ja ostatnio zaproponowałem grafikowi 2000 netto na początek i zostałem olany, a nie zeby to jakiś wybitny zdolniacha był...
chezare - 12 Sierpień 2011, 23:43
A mnie się zdarzyła dzisiaj śmieszna sytuacja. Siedzę sobie w pracy, przychodzi człowiek z tablicą rejestracyjną pod pachą. Cześć, potrzebuję taką samą tylko mniejszą. Patrzę na gościa, a przez rozum przelatuje mi stado pomysłów po co komuś zminiaturyzowana tablica rejestracyjna? Na policjanta nie wygląda. Widzę, że nic sensownego nie wymyślę, to się pytam, do czego ta tablica? Bo ta (ta którą przyniósł), mi się nijak nie mieści, nie można jej zamontować, a policja już się parę razy przyczepiła, że jeżdżę bez numerów.
Zwlokłem się z fotela żeby zobaczyć, co to za samochód do którego nie można przyczepić tablicy rejestracyjnej? Przed drzwiami stało nowiutkie, czerwoniutkie ferrari. Wtedy zatrybiłem, że znam człowieka. Wyszedłem żeby zrobić wizję lokalną. Faktycznie z przodu nie ma miejsca na tablicę rejestracyjną. Miałem nawet zrobić zdjęcie, ale pomyślałem, że gość pomyśli, wyleciał facet z puszczy i zdziwiony bo samochodu nie widział. Nie jestem samochodziarzem, ale wierzcie mi to jest bajka nie samochód.
Zrobiłem mu tą tablicę i od jutra ferrari będzie jeździło z rejestracją made in cezar
Jak bym przestał pisać, to może oznaczać, że już z tą moją tablicą nie jeździ
Dobrej nocy.
joannaw.79 - 13 Sierpień 2011, 22:11
Jak przeprowadziłam się do Krakowa to pracowałam w dwutygodniku motoryzacyjnym. Nasi redaktorzy przyjeżdżali takimi furami (do testów), że tam nie było miejsca na tablicę rejestracyjną...
miszcz301 - 21 Październik 2011, 09:46
podepne sie pod topik.
ide na rozmowe niebawem. praca w corelu glownie, przez telefon gosc mowil rowniez o podstawowych makrach. czyli vba, cos tam wiem , ale podstawy.
firma posiada swoja "mala" drukarnie, wiec pewnie beda wchodzic w gre jakies obowiazki z tym zwiazane,
ile wolac ? konkrety prosze.
wawel - 21 Październik 2011, 10:00
| miszcz301 napisał/a: | podepne sie pod topik.
ide na rozmowe niebawem. praca w corelu glownie, przez telefon gosc mowil rowniez o podstawowych makrach. czyli vba, cos tam wiem , ale podstawy.
firma posiada swoja "mala" drukarnie, wiec pewnie beda wchodzic w gre jakies obowiazki z tym zwiazane,
ile wolac ? konkrety prosze. |
Wszystko zalezy od zakresu obowiazkow, od miasta, itd... a praca w drukarni to odpowiedzialnosc i czesto chaos, plus telefony odciagajace od pracy od rana do wieczora - to tez warto brac pod uwage przy stawce.
Widelki 1500-2500/3000 zl.
miszcz301 - 21 Październik 2011, 10:03
| wawel napisał/a: | | od miasta, itd... | miastem bym tego miejsca nie nazwal nawet :)
firma z tego co patrzylem w necie to w miare duza. gosc mowil ze exportuja produkty do kilku krajow europy.
restauro - 3 Październik 2012, 16:48 Temat postu: Ile zarabia się w polskiej branży gier http://polygamia.pl/Polyg...w_polskiej.html
Lukasz89 - 27 Sierpień 2015, 16:26 Temat postu: Re: Ile może zarobić grafik komputerowy
| kamilg46 napisał/a: | | Witam czy wiecie jakie są zarobki początkujących grafików a ile wyciągają ci już bardziej zaawansowani, a ile można zarobić miesięcznie robiąc tylko same wizytówki i ulotki. Pozdrawiam |
Jeśli interesuje Cię tylko ile możesz zarobić to nigdy nie będziesz dobrym grafikiem. Najpierw zrób dobry warsztat, zdobądź doświadczenie a potem to będzie procentować. Jeżeli będziesz dobrym grafikiem znającym się to możesz dużo zarobić w świecie komputerów itd.
Artur Miernik - 27 Sierpień 2015, 16:53
Proponuję przenieść temat do hyde parku. O ile jeszcze ktoś nad forum panuje.
|
|